Witajcie!
Zapewne domyślacie się dlaczego nie dodaję 2 rozdziału. Zaczęłam pisać bloga od początku. Otóż powód jest prosty. To dopiero moje początki z blogspotem i jak każdy, kiedyś popełniam błędy. Połączyłam stare konto z (wielce szatańskim serwisem) google+ przez co nieświadomie uniemożliwiłam osobą nie posiadającym konta na tym portalu komentowania mojego bloga.
TO LINK DO KONTYNUACJI FF: LINK
Przepraszam za utrudnienia i zapraszam do śledzenia dalszych losów Niall'a i tajemniczej brunetki.
Wasza @xniallerismine
piątek, 3 stycznia 2014
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Rozdział 1
-Niall! Obudź się! zaraz nagrywamy kolejny materiał do płyty- powiedział do mnie Paul, stojący nad moim łóżkiem podczas gdy ja smacznie spałem w
Torbusie.
-Mhh zaraz. – odpowiedziałem cicho mrucząc oraz przykrywając głowę
kołdrą, by znów udać się do tajemniczego snu i lepiej poznać zagubioną
brunetkę.
-Wstawaj!- Wrzasnął mi do ucha Paul, automatycznie zrzucając
pościel na ziemię.
To już sobie dzisiaj raczej nie pośpię, pomyślałem. No cóż takie
jest życie-ciężkie i brutalne.
- Mam prośbę Paulo, mógłbyś mi zrobić małą latte? –Zapytałem
korzystając z okazji że nadal był w pobliżu.
Uwielbiałem rozpoczynać dzień filiżanką gorącej kawy. Zawsze
pobudzała mnie do pracy, a smak kofeiny kojąco
wpływał na mój organizm.
-Dobrze, ale lepiej dla ciebie jeśli wstaniesz teraz, bo gdy wrócę,
a ty będziesz smacznie chrapał inaczej się policzymy- powiedział próbując
udawać ‘pana poważnego’, lecz skończyło się to jak zwykle śmiechem.
-Ahh czy moglibyśmy się zatrzymać choć na chwilę?- zapytałem
sącząc kolejny łyk ciepłego napoju.
- Nie sądzę Nialler- odpowiedział Liam.
- Ale tak szczerze to chyba nie żałujecie?- dołączył Zayn.
- Czego? Tego że jestem w boysbendzie- odparłem, a po chwili spojrzałem jeszcze raz na mulata pośpiesznie dodając-
Oczywiście nie w jakimś tam boysbendzie, tylko w najlepszym w 37 krajach- One
Direction… Wracając do pytania, odpowiedź
brzmi nie. Nigdy w życiu.
Z nimi czas wesoło mi leci. Ci idioci zawsze znajdą jakiś powód do śmiechu. Kocham
ich. Są dla mnie wszystkim. Nagle gdy dołączyłem do zespołu zyskałem 4 nowych
braci.
Myśli o moim dzisiejszym śnie nie dawały mi spokoju. Co ja robiłem
w tym domu? Kim była ta dziewczyna? Dlaczego tak strasznie płakała? Pytania
mnożyły się z kolejną sekundą rozpatrywania, sprawiając że nie wiedziałem co
mam z sobą zrobić. Próbowałem o wszystkim zapomnieć, ale przypominając sobie
jej zagubiony wzrok wołający o ‘pomoc’ wszystko wracało.
- O kim tak ciągle myślisz?- wyciągnął mnie z zadumy Harry, gdy
reszta towarzystwa jak zwykle grała na playstation. Z ‘salonu’ tzn. części
rozrywkowej busa słychać było odgłosy porównywalne do ryku dzikich zwierząt,
bądź kibiców Cracovi.
- Nie ważne. – odparłem krótko i zwięźle. Nie chciałem aby Harry
przejmował się moim głupim snem.
- Gadaj! Czyżby nasz Nialler się zakochał?- Wypowiedział głośno, specjalnie
akcentując ostatnie słowo które w jego ustach brzmiało wręcz komicznie.
- Ha ha ha- zaśmiałem się sarkastycznie- Co to, to nie.-
powiedziałem próbując zakończyć temat.
- Fanka? Ellie? Czy może znowu pani Demetria?- Niestety Styles nie
dawał za wygraną. Szkoda. Tak strasznie chciałem by się wtedy zamknął, lecz na
próżno. Tak to już z nim jest.
- Nic z tych rzeczy bracie.- odparłem.
-Nawet gdybym ci powiedział zapewne wziął byś mnie za wariata i
umieścił w izolatce, w zakładzie psychiatrycznym.
Zapanowała chwila ciszy. Wow, czyli jednak pan Styles się poddał?
Jednak po paru sekundach ponownie otworzył swoje jakże piękne pełne malinowe
usta. Pff.
- Aż tak źle?- zapytał drżącym głosem.
- Gorzej…. Rano śnił mi się sen. Można określić go mianem
koszmaru… a zresztą i tak pewnie nie chce ci się słuchać moich wypocin.-
powiedziałem łudząc się że odpuści.
- Nie, no co ty. Gadaj dalej. Mamy czas stary.- odpowiedział
patrząc mi prosto w oczy.
No cóż, jednak to ja poległem.
- A więc tak, na czym to ja skończyłem- przerwałem by złapać
oddech i zabrałem się do opowiadania
„Wchodząc do pokoju ujrzałem wychudzoną
dziewczynę.
Dookoła niej rozlegały się fragmenty rozbitego
lustra. W połączeniu z ostrym światłem, jeszcze bardziej rażąc mój wzrok.
Dopiero później dostrzegłem że trzymała ona
kawałek ostrego szkła zabarwiony krwią. Krwią z jej nadgarstków.
Siedziała skurczona na ziemi zadając sobie
kolejne rany w coraz to nowe miejsca.
Spojrzała na mnie ze strachem i nareszcie
ujrzałem jej twarz.
Twarz pełną bólu i cierpienia.
Pospiesznym krokiem ruszyłem w jej stronę, gdy
nagle…”
- W tym momencie mój sen dobiegł końca.- powiedziałem ze smutkiem.
Harry przyjął grobową minę, zresztą jaki i
przez całą moją mowę.
Moment później ocknął się i patrząc na mnie
dziwnym wzrokiem wydobywającym się z jego zielonych tęczówek powiedział:
-Okej Niall, miałeś rację. Już dzwonię do
psychiatry. Przyjadą po ciebie na sygnale. Twój stan jest krytyczny.-wyparował
próbując zmienić atmosferę na luźniejszą, tak jak z przed rozmowy, lecz na próżno.
-Wiem Harry. Wiem.- Odparłem obejmując rękami
kark i przyciągając go do kolan które trzymałem na czarnej skórzanej kanapie pogrążając
się w moim beznadziejnym stanie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział... I jak wrażenia? Podobało się? Mam lichą nadzieje że tak. Podzielcie się ze mną w komentarzach, są dla mnie bardzo ważne ponieważ motywują do pisania kolejnych.
Ps. Nie chciałam urazić kibiców Cracowi. Jeśli nim jesteś to przepraszam.
Wasza @xniallerismine
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
niedziela, 29 grudnia 2013
Prolog
Niall
Dom.
Nieznany dom. ‘Gdzie ja jestem?’ Zadawałem sobie to pytanie w myślach.
-Halo! Czy
jest tutaj ktoś?- zapytałem po czym echo uniosło się po pomieszczeniu
przenikając przez ściany.
Odpowiedziało
mi tylko liche echo.
Czyli
jednak miałem rację- nikogo tutaj niema...Oprócz
mnie.
Rozejrzałem
się po pomieszczeniu. Wszędzie było ciemno. Okna zakryte były ciężkimi zasłonami, nie
przepuszczając ani grama promieni słonecznych.
Powoli podszedłem
do jednego z nich, słysząc naglę trzask kruszącego się szkła.
Stanąłem
jak wryty. Moje dotychczasowe przypuszczenia okazały się nie trafne. Czyli jednak nie byłem tam sam?
Dom był
jedno piętrowy, więc zaraz pobiegłem na górę w poszukiwaniu przyczyny danego hałasu.
Szybko
przeskakiwałem schody, jeden za drugim. Wbiegłem na korytarz zauważając że
drzwi od jednego z pokoi zostały otwarte.
Była to przestronna sypialnia. Pomieszczenie inne niż wszystkie. Całe białe i bardzo jasne. Blask
światła oślepił moje oczy.
Wchodząc do pokoju ujrzałem wychudzoną
dziewczynę.
Jej ciemne falowane włosy
okrywały jej nogi i twarz, którą trzymała skrytą w zgięciu kolan.
Dookoła niej rozlegały się fragmenty rozbitego lustra. W połączeniu z ostrym światłem, jeszcze bardziej rażąc mój wzrok.
Dopiero
później dostrzegłem że trzymała ona kawałek ostrego szkła zabarwiony krwią. Krwią z jej nadgarstków.
Siedziała skurczona na ziemi zadając sobie kolejne rany w coraz to nowe miejsca.
Spojrzała na mnie ze strachem i nareszcie ujrzałem jej twarz.
Twarz pełną bólu i cierpienia.
Pospiesznym krokiem ruszyłem w jej stronę, gdy nagle..
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wrażenia po prologu? Podobał wam się? Mam nadzieję że choć trochę was zaciekawił i zechcielibyście czytać dalej. Jeśli tak, zostawcie nick z twitter'a w komentarzu, lub napiszcie do mnie osobiście.
Chciałabym jeszcze szczególnie podziękować mojej kochanej @Joanheli, która nakłoniła mnie do założenia tego bloga, ily xx
Wasza @xniallerismine
CZYTASZ = KOMENTUJESZ to wiele dla mnie znaczy.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ to wiele dla mnie znaczy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)